Randka ze striptizerką #2
Sprawy nieco się pokomplikowały. Miałem walnąć ten FR jeszczez 10 dni temu, natomiast z powodu pracy zawodowej trochę zaniedbałem blogowanie. W sumie wyszło to na dobre, bo dzięki temu jest więcej newsów.
Jak już wcześniej pisałem, wziąłem numer do dwóch striptizerek, z którymi miałem się ustawić (targetem była Mulatka). Kilka dni po zdobyciu numerów, w Warszawie spotkałem się na przyjacielską pogawędke z dwoma szanownymi trenerami uwodzenia (nie będę wymieniać ich z imienia). Jeden z nich miał tego dnia urodziny. Nie myśląc długo, postanowiliśmy z drugim kolegą zaprosić go do SOGO i zrobić mu prezent w formie dwóch striptizerek. Prezent bardzo się udał, natomiast we mnie pozostał lekki niesmak – żadnych fajnych laseczek dla mnie nie było. Przed wyjściem z klubu, DJ ogłosił coś w stylu: “A teraz na scenie zatańczy K.”. I tutaj Sinner zobaczył bardzo ładną Murzynkę, która całkiem dobrze ruszała swoim tyłkiem na scenie. Bez chwili zastanowienia, po tym jak skończyła tańczyć, ruszyłem wziąć od niej numer. Tekst: “Cześć, bardzo mi się spodobała Twoja osobowość i chciałbym się z Tobą spotkać na mieście” wystarczył, aby zostawiła mi swój numer.
Mój celownik z Mulatki bardzo szybko przeskoczył na tą Murzynkę. Następnego dnia postanowiłem zadzownić do niej, ale sekretarka wybełkotała coś po francusku. “Jebana, dała fake!” – pomyślał Sinner i w ramach zakończenia sprawy wysłał SMS: “K., what about our meeting today?”. Zdziwienie mnie ogarneło niesamowite, gdy po dwóch godzinach dostałem odpowiedź od DWÓCH POPRZEDNICH striptizerek: “Mendi, we can meet, no problem. But I will be with two friends, no problem?”. Elementy ukladanki powoli zaczęły się składać w jedną całość. Skończyło się na tym, że czekała na mnie randka z trzema striptizerkami. Powoli ogarnąłem jednego winga i współpracownika, aby zrobić meeting 3 x 3.
Wspólna randka była bardzo przyjemna. Jak się okazało, wszystkie trzy dziewczyny są profesjonalnymi striptizerkami i przyjechały na lato na polecenie swojego szefa, aby zobaczyć jak się pracuje w Polsce. Jedna z nich wyróżniała się na tle pozostałych– w Francji przez dłuższy czas była gwiazdą porno (wystarczy wklepać w Google “Penelope Tiger”) i musiała przerwać swoją karierę, bo zaczęła być za bardzo rozpoznawalna na ulicach. Moja randka też się udała… Nowy target przez cały czas pokazywał zainteresowanie. Dziewczyny w sumie były bardzo fajne – wesołe, gadaltiwe, nie miały żadnego problemu z pewnością siebie.
Później rozpoczęły się lekkie komplikacje, które były związane z time management. W związku z tym, że Kim pracowała w nocy, a spała w ciągu dnia (natomiast ja funkcjonowałem zupełnie odworotnie) – możliwości spotykania się były ograniczone. Pare razy wpadałem do SOGO na półgodzinne pogawędki. Bardzo mnie dziwił natomiast fakt, że pomimo tego, iż była striptizerką, po dość krótkim czasie zaczęła pokazywać lekką zazdrość, że obserwuję inne tańczące striptizerki. Jeszcze bardziej mnie rozwalił dialog, który się odbył w klubie:
K.: “Mendi, you my boyfriend?”
S.: “Yes, of course”
K.: “But serios relationship, not only sex?
S.:”Yes, of course”
Transakcję udało się sfinalizować dopiero w niedzielę – dwa tygodnie po poznaniu dziewczyny. Po pierwszym tygodniu w niedzielę udało się je ściągnąć we dwie do mojego mieszkania (ta biała porno gwiazda wróciła do Francji) K. za nic w życiu nie chciała się przespać – była rozebrana, były różne ciekawe momenty, ale przed “ostatecznym” aktem pojawiły się LMRy w stylu: “nie wiem, co masz w głowie”, “przelecisz mnie i zostawisz”, etc. Nawiązać rapport w warunkach, kiedy ja nie mówię po francusku, a ona po angielsku nie było łatwo. Natomiast drugiego razu, też w niedzielę, kiedy znów miała wolne, poszło jak po maśle.
Teraz mam niezły ubaw, dlatego że K. non stop do mnie pisze, że mnie kocha, że chce mieć ze mną dzieci, a wczoraj walnęła genialnego SMS: “Mendi, you are not my baby. You are my hasband.”. Generalnie jest śmiesznie. Można nawet powiedzieć, że mam dziewczynę
Wniosek jest taki – striptizerki bzykają się tak samo, jak inne laski. Nawet LMRy mają takie same – chcą czuć swoją wartość dla kolesia, z którym idą do łóżka i z którym chcą coś budować. W zachowaniu są bardziej otwarte i prostsze – nie mają żadnych kompleksów i ani problemów z samooceną. O seksie gadają jak o bułeczkach. Ciekawie jest tylko z rozmieszczeniem intymnych zon w kinestetyce – klient w strip klubie może je obmacywać bez problemu, na randce można robić to samo… Natomiast kiedy dochodzi do pocałunku, nawet jeśli już włożyłeś rękę pod majtki – zaczynają pokazywać opór. LOL
2 komentarzy do “Randka ze striptizerką #2”
8-13-2010
Ty no to nieźle z tą Penelope Tiger
Haah, diobra znajomość, nie poweim
8-18-2010
całe szczęście ze ta dziewczyna nie zna języka polskiego
nie było by wtedy aż tak do smiechu
pozdrawiam
Zostaw komentarz