Randka ze striptizerką

Dodane 07/22/10, w Uwodzenie, przez sinner

Pamiętam, jak jeszcze rok temu przespałem się ze striptizerką, od której numer wziąłem w warszawskim klubie go-go Vegas. Miałem dość mocne przeżycia z tym związane, zwłaszcza z powodu tego, iż moja LTR-ka w tym momencie spała w moim pokoju i co jakiś czas wydzwaniała do mnie…Ale ten FR piszę nie z tego powodu ;)

Większość moich przyjaciół wie o mojej pasji do kobiet, które mają czarną albo mocno opaloną skórkę – potocznie zwie się je ebony. Najlepiej jak mają mocno afrykańskie pochodzenie. Ludzie żartują ze mnie, że dla mnie brzydka czarna kobieta jest bardziej atrakcyjna od pięknej białej. Nie mogę się doczekać, aż odbędzie się Rio De Janeiro Project (o nim wkrótce!), w którym przetestuję mnóstwo Brazylijek.

Dziś mam urodziny, który się rozpoczęły o 00:30. Wczoraj wieczorem byłem ustawiony z jedną modelką w parku na pierwszą randkę o 22:00. Oczywiście to miała być randka dla mnie, bo ona przecież ma chłopaka. Randka po godzinie skończyła się KC, który był rozegrany w najlepszym stylu RSMU-Zaawansowanego:

Ona: No dobra, w takim razie do zobaczenia kiedyś

Sinner: Nom. Słuchaj, dawaj się całować.

Ona: Jak to?

Sinner: No tak normalnie. Tak zwany french kiss.

Ona: To tak można?

Sinner: Można

Ona: Czekaj, tylko gumę wypluję.

Oto cała matematyka, przy której fakt posiadania chłopaka gdzieś znika.

Dalej miałem zaplanowany przejazd na następną randkę, również pierwszą, do takiej nowo poznanej Mulatki. Przeszkodził mi w tym mój najlepszy przyjaciel, który wpadł po mnie na Pola Mokotowskie ze słowami, że chce coś zjeść w City24 (nasz ulubiony lokal, który akurat znajduje się tuż obok klubu go-go SOGO). Na pytanie, gdzie się podziała jego laska, odparł, że coś tam… ,,była zmęczona”.

Jak zaparkowaliśmy samochód obok City24 , nagle przyjaciel stwierdził, że warto wpaść do SOGO, gdyż nasz wspólny przyjaciel jest przypadkowo w środku i że w dodatku mamy darmowy wstęp – to czemu nie? Jak weszliśmy do SOGO, zauważyłem trzech innych bliskich znajomych – czyli w sumie w środku było 6 moich najlepszych przyjaciół. Od razu zacząłem jarzyć o co tutaj chodzi..

W momencie, jak wszedłem, na stage tańczyła laska, którą większość określiloby jako typową dziesiątkę – zgrabne ciałko, czarne włosy, duże sztuczne cycki, jędrny tyłeczek. Niestety nie byłem w tej większości, gdyż o swoich preferencjach już pisałem na początku. Chwilę po tym na scenę wyszła laska, od której piękniejszej w Warszawie nie widziałem. Od razu trzeba powiedzieć, że mówię subiektywnie według swojej skali atrakcyjności. A więc – Mulatka, dość pokaźny tyłek i wyjątkowo piękna twarz (tutaj nawet inni przyznali, że miała wyjątkową twarz). Pomyślałem wtedy: “Dziwne, że jest Mulatką z Warszawy i ja jej jeszcze nie znam!”. Dalej koledzy mnie zaprosili na górę – niby na pogawędkę, ja natomiast wiedziałem o co komon. Jednak przez cały czas myślałem, że mimo iż oni stawiają, pozwolą mi wybrać.

I w tym momencie, jak siedzieliśmy za stolikiem i bajerowaliśmy kolejne podchodzące striptizerki, do mnie podeszła ta pierwsza laska ze stage’u i ze słowami “Happy birthday” zaczęła na mnie tańczyć. To, że to był wyjątkowy taniec, to fakt. Natomiast w głowie mi siedziała wciąż ta Mulatka i myślałem, czemu moi przyjaciele nie wybrali tej Mulatki, skoro znają mnie dobrze. Po tańcu usłyszałem od niej “This is not the end” i kolejną osobą, która do mnie podeszła, była właśnie ta Mulatka, trzymająca torcik ze świeczką. Pomimo tego, że byłem w pewnym okresie dość częstym bywalcem strip barów, gdzie miałem mnóstwo darmowych tańców, stawianych przez inne osoby (musiałem przecież gdzieś wiedzę z RMSU-Lingwistycznego poćwiczyć ;), lepszego tańca nie widziałem. To ciało, zapach, kolor skóry… ulalala!).

No ale nie to jest główna atrakcja tej opowieści – po krótkiej gadce z Ivo Valetti, postanowiliśmy, że tak wyjątkowych kobiet nie możemy odpuścić! Po pięciominutowej rozmowie z tymi stripizerkami, podczas której się dowiedzieliśmy się, że one są z Paryża i że jadą pracować do innej stolicy już za tydzień, Ivo jakimś cudem zorientował się, że Mulatka jednak leci na mnie. Zrobiliśmy więc klasyczny NC i ustawiliśmy się z nimi na Double Date w tą niedzielę. A więc, Panowie, trzymajcie za kciuki, liczę na pokaźny FC w tą niedziele. Będą fotki i materiały dowodowe ;)

A dalej była nuda – Enklawa i Zakąski-Przekąski z wyhaczonymi na ulicy laskami. Później zabraliśmy je do naszego mieszkania – klasyka gatunku i nuda ;)

Kończąc, Wszystkim jak zwykle życzę owocnych znajomości i pięknych kobiet,

Sinner

5 komentarzy do “Randka ze striptizerką”


F
7-29-2010

haha dobre! ale lepiej to brzmi kiedy to opowiadasz! ;] czekam na relacje z wczoraj… ;)


Jacku
7-30-2010

Mial byc FC – byl? :>


Damian
7-30-2010

no i co z tą randką ? ;)


Brat Pit 137
8-1-2010

Gdzie fotki? Gdzie materiały dowodowe? Czyżby coś nie wyszło? :>

Twój komentarz Tak trzymać :) Dobrze się to czyta…Widać, że nieźle wyrywasz

Zostaw komentarz